23:35 piątek 18.05.2012
Droga do pokoju Agaty przebiegła bez zbędnych problemów. Tylka kilka chodzących trupów do eliminacji. Moja towarzyszka weszła pierwsza, a ja zamknęłam za nią z cichym skrzypnięciem drzwi. Rozejrzałam się wokół. Wszystko wyglądało tak spokojnie. Nagle moje oczy ujrzały jakiś ruch. Moje ciało zareagowało instynktownie. Błyskawicznie przyjęłam pozycję gotową do ataku i przyjrzałam się powodowi. Okazało się, że były to tylko powiewające na wietrze firanki. Nie było bezpośredniego zagrożenia z ich strony. Moje mięśnie były napięte, ciało gotowe do ataku, ale wszystko wyglądało tak spokojnie. Było tak cicho. Nawet Klaudia leżąca na łóżku wyglądała jakby tylko spała. Na jedną krótką chwilkę zapomniałam o krwi tryskającej z ofiar, które zabiłam. Zapomniałam o krwi plamiącej moje ubranie oraz broń. Zapomniałam jakie towarzyszyło mi przy tym uczucie. Widok Klaudii, a raczej krwi na poduszce przywrócił mnie do rzeczywistości. Z jakby oddali słyszałam głos Agaty pytającej się czy jej przyjaciółka oddycha. Kazałam jej trzymać się z daleka, a sama przygotowałam się do ataku i ruszyłam w stronę łóżka. Za wszelką cenę próbowałam odpędzić od siebie uczucie, że jest to moja koleżanka z klasy. Stała się ona zagrożeniem, wrogiem. Niespodziewanie dziewczyna otworzyła oczy, czerwone, strasznie przekrwione oczy, które zwróciły się na mnie. Emanowała z nich czysta chęć mordu. Usłyszałam głos mojej towarzyszki zwracającej się do niej po imieniu. Zaatakowała szybciej niż się spodziewałam. Próbowała wgryźć się w moje ramię. Nie miałam jak jej odepchnąć. Poczułam jak jej paznokcie rozcinają mi skórę. Z bólu i obawy o moją przyszłość (w filmach w końcu wystarczy jedno zadrapanie i zmieniasz się w zombie) zacisnęłam zęby. Niespodziewanie koło mnie wyrosła Agata z czymś metalowym w ręce, ale nie miałam zbytnio czasu zwracać uwagi na to co to jest. Uderzyła Klaudię a ja mogłam w końcu ją zaatakować. Jedno czyste cięcie i głowa nie była już połączona z ciałem. Pozostałość Klaudii upadła z głuchym dźwiękiem, a jej głowa potoczyła się w innym kierunku. Z rany powoli wypływała krew. Nie byłam dobra z biologii, ale na moje oko było jej zdecydowanie za mało.
Czułam pulsujący ból i ciepłą krew spływającą po mojej ręce z mojej rany. Bałam się. Usłyszałam krzyk. Spojrzałam na Agatę i zobaczyłam łzy cieknące po jej policzkach Ręce położyłam na ramionach towarzyszki. Starałam się ją jakoś uspokoić, a także zasłonić swoim ciałem to co pozostało z jej przyjaciółki. Po chwili poczułam jak zaczyna się powoli uspokajać. Jej ciałem wreszcie przestały targać dreszcze. Postanowiłam wytrzeć moją katanę w prześcieradło oraz opatrzyć moją ranę korzystając z sytuacji, że Agata powoli się uspokajała. Za drzwi dochodziły jęki i odgłosy szurania. Agata musiała ich wszystkich przyciągnąć swoim krzykiem. Spojrzała na Klaudię. Po chwili poprosiła mnie żeby jakoś okryć ciało przyjaciółki. Zawinęłyśmy ją.
Zwróciłam głowę w jej stronę, otworzyłam drzwi i razem wpadłyśmy na korytarz zamieniając go w istne piekło. Wszędzie walały się trupy zabite przez nas. Po masakrze jaką dokonałyśmy (z akcentem na moją osobę) poszłyśmy do mojego pokoju i przypomniałyśmy sobie, że należy przecież zadzwonić na policję. Zadzwoniłam i po chwili z telefonu rozległ się głos mężczyzny, a ja poczułam nadzieję.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz