22.50 niedziela, 13.05.2012
Drogi
Niezapominajniku!
Niewiele się dzisiaj działo.
Dopiero wieczorem, który mama i tata mieli wolny, zrobiliśmy fondue i
obejrzeliśmy Piratów z Karaibów IV. Ta część była gorsza od poprzednich, ale to
wciąż ci sami Piraci, więc byli, jak zwykle, genialni :D
Szkoda tylko, że Szymon siedzi na
studiach. Zadzwonił w trakcie filmu do taty, mówił, że przestali grzać w ich
bloku i można teraz odkręcić te ich stare, cieknące grzejniki. Rodzice chcą
pojechać do jego mieszkania w czwartek, bo oboje mogą wtedy wziąć wolne, a
lokatorzy Szymona będą wtedy na zajęciach. Brat ma nieszczególnie duże
mieszkanie, więc nie zmieszczą się w nim i lokatorzy, i rodzice bez
przeszkadzania sobie nawzajem.
19.30 poniedziałek,
14.05.2012
Drogi
Niezapominajniku!
Ech, no i z powrotem tłuc się
autobusem o 7.00… Tym razem ten idiota Tomek z Ia MUSIAŁ usiąść akurat za mną i
całe 20 minut kopać w siedzenie… Rozumiem takie zachowanie u sześciolatka, ale
u siedemnastolatka?! Ten facet naprawdę działa mi na nerwy. Szkoda, że rodzice
wolą jechać o 7.30 do szpitala i zabierają mnie samochodem tylko w wyjątkowych
sytuacjach, bo o tej godzinie nie miałabym czasu podrzucić torby do internatu.
Wchodząc na drugie piętro internatu
wpadłam na Klaudię. Nie wierzę ile ta kobieta nosi toreb! Zazwyczaj była trochę
później niż ja, więc nie widziałam jak męczy się z trzema torbami na raz.
Zabrałam od niej jedną (w końcu sama noszę tylko poręczną, średnią walizkę) i
zaniosłyśmy je do naszego pokoju. Przy drzwiach Klaudia mało nie wpadła na
Marka z IIa wychodzącego z pokoju Zuzi i Pauliny, numer 2.06, czyli tuż obok
naszego. Ech, on i Zuzka to naprawdę papużki nierozłączki, chyba się do siebie
przykleili :P
Mimo nienajlepszego startu w
autobusie wciąż miałam świetny humor (śniło mi się coś o walce rapierami
pomiędzy załogami statków kosmicznych :D ). Do czasu… drugiej lekcji. Do
rozszerzenia z biologii, na którym pani oddawała sprawdziany. Mam tróję z
układu pokarmowego. Problem w tym, że jeśli chcę zdawać maturę z bioli,
nawet czwórka to za mało. No i tego samego dnia mieliśmy jeszcze sprawdzian z
chemii, całe szczęście podstawowej… Przynajmniej tutaj jestem pewna, że dobrze
mi poszło.
15.20 wtorek, 15.05.2012
Drogi Niezapominajniku!
Monika organizuje w czwartek imprezę
o 16.00. Powiedziała, że skoro i tak w piątki ¾ klasy wyjeżdża z internatu i
wraca do domu, łatwiej zrobić urodziny w czwartek. Zbieramy się z Danielem i
Wiki na pendrive. Wiktoria prosiła, żeby ją „reprezentować”, bo ma w czwartki
zajęcia. Szkoda.
O 16.00 idę z Danielem kupić
pendrive. Może kupimy Monice jakąś bombonierkę?
19.10
Na rynku spotkaliśmy Janka,
Roberta i Henia. Okazało się, że też szukali prezentu we trzech. Oni chyba
wszędzie razem chodzą. Niesamowite, jakim cudem ciągle są najlepszymi
przyjaciółmi mimo, że bez przerwy skaczą sobie do gardeł. No cóż, chyba można
faceta nazwać przyjacielem dopiero, gdy porządnie pobije się z nim na korytarzu
:D
Robert pytał, czy będziemy w sobotę i niedzielę na jakiejś imprezie w Mroczkach. Przypomniałam mu, że mieszkam w internacie i przynajmniej na dwa dni wolałabym wrócić do domu, a Daniel stwierdził, że się zastanowi. Mimo to przez następne kilka minut Robert ciągle tylko o tym mówił i próbował go przekonać. Dowiedziałam się wszystkiego co się da o tańcach z ogniem, na których i tak mnie nie będzie...
Robert pytał, czy będziemy w sobotę i niedzielę na jakiejś imprezie w Mroczkach. Przypomniałam mu, że mieszkam w internacie i przynajmniej na dwa dni wolałabym wrócić do domu, a Daniel stwierdził, że się zastanowi. Mimo to przez następne kilka minut Robert ciągle tylko o tym mówił i próbował go przekonać. Dowiedziałam się wszystkiego co się da o tańcach z ogniem, na których i tak mnie nie będzie...
W każdym razie, chłopaki mieli problem ze znalezieniem
czegoś, więc poradziłam im kupienie jednej z tych zabawnych koszulek z
pingwinami w Tamizie (to taki sklepik z akcesoriami i ubraniami młodzieżowymi
niedaleko rynku, zawsze można tam znaleźć coś dla siebie- całe szczęście nie
uważają tam, że rozmiary kobiece kończą się na „s”). Po około dziesięciu
minutach znowu nas znaleźli i zaciągnęli do Tamizy, żebym im powiedziała jaki
Monika nosi rozmiar. Skończyło się na tym, że musiałam znaleźć odpowiednią
koszulkę, wcisnąć im do rąk i zaprowadzić ich do kasy :D Wygląda na to, że
nienajlepiej czuli się w damskiej połowie sklepu (wśród wiszących za załomem
sklepu piżam i bielizny :P)
Gdy w końcu znaleźliśmy ulubione
czekoladki Moni (te nadziewane wiśniami), Daniel odprowadził mnie do internatu
i sam wrócił do domu. A właśnie, nie napisałam jeszcze, że Daniel mieszka w
Mroczkach. To dlatego poszliśmy po prezent dopiero o czwartej. Musiał wrócić do
domu na obiad, bo nie musi korzystać ze szkolnej stołówki. Szczęściarz,
jedzenie na stołówce nie jest złe, ale to nie to samo co w domu.
19.10 środa, 16.05.2012
Drogi
Niezapominajniku!
Klaudia źle się dzisiaj czuła na
szóstej lekcji i pan Kluczyk wysłał ją do pokoju. Ma szczęście, że szkoła jest
niemal zlepiona z internatem, wystarczy przejść przez tylne wejście i furtkę.
To najwyżej 20 metrów i schody na drugie piętro, ale i tak mnie z nią wysłał. A co tam, aż tak mi na
polskim nie zależy.
Około 16.20 Zuzia z IIc przyszła
do mnie po zeszyt z chemii. Doszła do wniosku, że biol-chem będzie miał
dokładne notatki także z podstawy. Wiedziała też, że mieliśmy w poniedziałek
sprawdzian, a oni mają go dopiero w piątek, więc pytała o zadania. A co mi tam,
podałam je jej. Przecież i tak musi się tego sama nauczyć, a na sprawdzianie
była większość zagadnień z lekcji, więc niewiele jej to dało. Obiecała jutro oddać
zeszyt.
15.45 czwartek, 17.05.2012
Drogi
Niezapominajniku!
Klaudia znowu źle się czuła.
Podobno ma gorączkę i dreszcze, biedactwo. Niestety ojciec może po nią
przyjechać dopiero jutro rano. Nie chcę, żeby zostawała sama, więc nie pójdę do
Moniki. Trochę szkoda, ale nawet Moni powiedziała, że wolałaby mieć u siebie
wszystkich, niestety przez następne dwa tygodnie mamy tyle sprawdzianów, że nie
jest w stanie przełożyć przyjęcia. Żadna z nas nie chce zostawiać Klaudii na
cały wieczór bez opieki, zwłaszcza przykutej do łóżka.
Połowa klasy wyglądała dzisiaj na
niewyspaną. Mówili, że od wczorajszego wieczora paskudnie się czują. Pewnie
zarazili się czymś od Klaudii. Tylko czekać, jak ja zacznę kaszleć, w końcu to
ja mieszkam z nią w pokoju.
Monika zdecydowała się jednak nie
odwoływać imprezy.
Jest jeszcze przed czwartą, ale Klaudia chyba zasnęła i nie
wiem co ze sobą zrobić. Miałam nadzieję, że przynajmniej na chwilę zajmiesz
moje myśli. Martwię się o nią, chyba jest z nią coraz gorzej. Kaszlała, a teraz
strasznie niespokojnie śpi.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz