22:30 piątek
18.05.2012
Dopiero
teraz mam czas, żeby coś napisać. Jedna chwila, a cały świat zmienił się nie do
poznania. Po treningu wróciłam do domu. Szczerze powiedziawszy nic złego się
nie stało, dopóki nie przekroczyłam progu internatu. Rzucił się na mnie jakiś
człowiek. Chyba uczeń mojej szkoły, ale jakby całkowicie zmieniony. Nie
poruszał się szybko. Z jego gardła wydobywał się warkot. Nie zwracał uwagi na
moje ostrzeżenia. Na wszelki wypadek nie chowałam po treningu bokkena do
specjalnego pokrowca. I to mnie uratowało. Uderzyłam go w głowę, a ten się
przewrócił. Nie wiedziałam czy to pomoże więc w razie czego przyjęłam pozycję
obronną. Po moim ciosie już się jednak nie ruszył. Nie wiedziałam co robić. Nie
będąc pewna co się tak właściwie stało na wszelki wypadek powoli poszłam do
pokoju, uważnie rozglądając się na boki. Po drodze napotkałam jeszcze dwóch
takich jak on. Kiedy już dotarłam do mojego celu, pierwsze co zrobiłam to
zamknęłam dobrze drzwi i osunęłam się na podłogę. Nie wiedziałam co się działo.
Od kiedy ludzie zmieniają się w ciągu kilku godzin w krwiożercze bestie?
Przecież takie coś było tylko w horrorach! Ukryłam wtedy moją twarz w dłoniach.
Pamiętam dokładnie wszystko co się wtedy działo. Każdy najdrobniejszy szczegół,
który wolałabym zapomnieć. Nie umiałam pozbyć się natłoku myśli. Pierwszy raz
nie wiedziałam co robić. Pierwszy raz bałam się wyjść i stawić czoła czemuś
nieznanemu. Bałam się, tak strasznie się bałam.
Dziewczyna, która od 6 roku życia uczyła się sztuki walki kataną, nagle
stała się takim tchórzem, chociaż z tymi trzema poradziła sobie bez problemu. W
pewnej chwili moja głowa powędrowała w górę a jedyną myślą były urodziny Moniki
i te wszystkie osoby, które były u niej. Sięgnęłam po komórkę i powoli zaczęłam
wybierać numery.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz