niedziela, 7 października 2012

Powrót z treningu (17.05.2012)



22:30 piątek 18.05.2012

            Dopiero teraz mam czas, żeby coś napisać. Jedna chwila, a cały świat zmienił się nie do poznania. Po treningu wróciłam do domu. Szczerze powiedziawszy nic złego się nie stało, dopóki nie przekroczyłam progu internatu. Rzucił się na mnie jakiś człowiek. Chyba uczeń mojej szkoły, ale jakby całkowicie zmieniony. Nie poruszał się szybko. Z jego gardła wydobywał się warkot. Nie zwracał uwagi na moje ostrzeżenia. Na wszelki wypadek nie chowałam po treningu bokkena do specjalnego pokrowca. I to mnie uratowało. Uderzyłam go w głowę, a ten się przewrócił. Nie wiedziałam czy to pomoże więc w razie czego przyjęłam pozycję obronną. Po moim ciosie już się jednak nie ruszył. Nie wiedziałam co robić. Nie będąc pewna co się tak właściwie stało na wszelki wypadek powoli poszłam do pokoju, uważnie rozglądając się na boki. Po drodze napotkałam jeszcze dwóch takich jak on. Kiedy już dotarłam do mojego celu, pierwsze co zrobiłam to zamknęłam dobrze drzwi i osunęłam się na podłogę. Nie wiedziałam co się działo. Od kiedy ludzie zmieniają się w ciągu kilku godzin w krwiożercze bestie? Przecież takie coś było tylko w horrorach! Ukryłam wtedy moją twarz w dłoniach. Pamiętam dokładnie wszystko co się wtedy działo. Każdy najdrobniejszy szczegół, który wolałabym zapomnieć. Nie umiałam pozbyć się natłoku myśli. Pierwszy raz nie wiedziałam co robić. Pierwszy raz bałam się wyjść i stawić czoła czemuś nieznanemu. Bałam się, tak strasznie się bałam.
Dziewczyna, która od 6 roku  życia uczyła się sztuki walki kataną, nagle stała się takim tchórzem, chociaż z tymi trzema poradziła sobie bez problemu. W pewnej chwili moja głowa powędrowała w górę a jedyną myślą były urodziny Moniki i te wszystkie osoby, które były u niej. Sięgnęłam po komórkę i powoli zaczęłam wybierać numery.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz