piątek, 13 lipca 2012

Prolog Wiktorii 2


22:30, Niedziela 13.05.2012

            Nareszcie niedziela. Już tylko kilka godzin i wracam do mojego lepszego ,,domu”. Nie mam co ze sobą zrobić. Siedzę zamknięta w swoim pokoju, ponieważ nie mam zamiaru siedzieć z nimi. Żyję już spotkaniami ze znajomymi, nawet szkołą, ale najbardziej tęsknię chyba do mojej najlepszej przyjaciółki – Magdy. Znamy się od dziecka. Łączy nas prawie wszystko.
Wcześniej do mojego pokoju wpadła Kaśka – przybrana siostra. Jak zwykle rozwaliła się na moim łóżku i zaczęła opowiadać o swoim cudownym chłopaku dając mi jasno do zrozumienia, że mam się nie martwić, bo mnie też kiedyś ktoś zechce. Z trudem ją wyrzuciłam. Chyba pójdę się położyć. Im wcześniej zasnę, tym wcześniej będę wśród znajomych.

19:35, poniedziałek 14.05.2012
           
            Dzisiaj wstałam bardzo wcześnie. Okazało się, że moja mama już nie spała tylko po to, żeby mnie pożegnać. Przynajmniej miałam taką nadzieję. Tak naprawdę chodziło o to, żeby wesprzeć Kaśkę przed jakimś konkursem. Na całe szczęście przez całe 40 minut drogi autobusem do internatu i szkoły Kaśka powtarzała do tego czegoś. Jeśli jej się uda wygrać, to przez resztę życia (a przynajmniej dopóki nie wyjadę na studia) będę musiała o tym słuchać. Pierwsze co zrobiłam po przyjeździe to skierowałam swoje kroki na drugie piętro, żeby odłożyć rzeczy i położyć mój skarb - katanę - na specjalny stojak. Była ona jedną z niewielu rzeczy, które dostałam od taty a raczej, które ocalały. Nie chce mi się teraz o tym pisać. Może kiedyś opowiem o tym. Magdy jeszcze nie było, ale ona zwykle przyjeżdża na ostatnią chwilę. Wychodząc z pokoju zobaczyłam Marka z IIa. Pewnie był u swojej dziewczyny – Zuzi.
Dzisiejszy dzień zapowiadał się doskonale. Na drugiej lekcji pan oddawał sprawdziany z rozszerzonego wosu. Mimo moich wcześniejszych obaw dostałam 4. Jestem z siebie dumna, ponieważ nie lubię wosu, a to rozszerzenie wybrałam tylko, dlatego że jest na nim przedmiot elementy prawa, które są moim ulubionym przedmiotem.
Dzisiaj na korytarzy widziałam tego tajemniczego chłopaka z IIc. Maciek mu chyba było. Stał oparty o ścianę. Słyszałam, że nie utrzymuje on zbytnich kontaktów z klasą. Nie wiem czemu zwróciłam na niego uwagę. Może dlatego, że jako jedyny z całej szkoły jest zawsze sam. A może to przykuło moją uwagę, że jest przeciętny z wf (dowiedziałam się tego od mojego przyjaciela z klasy ,,c’’-Pawła) co kłóci się z jego wyglądem. Często nie ma go też w szkole. Nikt nie wie czemu tak jest. Dobra, koniec zastanawiania się i rozwiązywania zagadek jego życia. A po za tym miałam dzisiaj sprawdzian z chemii. Mam gdzieś jak to napisałam. Ten przedmiot nie jest dla mnie ważny. Czas odrobić lekcje.



16:00, Wtorek 15.05.2012

            Monika organizuje w czwartek o 16:00 imprezę urodzinową. Zbieram się razem z Agatą i Danielem na pendrive. Poprosiłam ich również o to, żeby reprezentowali mnie na urodzinach, bo ja niestety o tej godzinie w każdy czwartek mam zajęcia w kubie kendo. Lubię te lekcje, ale akurat nie czekam tak bardzo na kolejne, ponieważ bardzo chciałam iść do Moniki.
Mój humor poprawił się trochę jak Magda zaproponowała mi wypad do miasta, aby wybrać prezent, który ona wręczy Monice. Oczywiście musiała mi przypomnieć o podarunku, który dostałam od niej na moje urodziny. Były to obcisłe krótkie, czarne spodenki, czerwona bluzka do tego czarna kamizelka. Wręczyła mi go z tekstem, że teraz mogę się bawić w prawdziwego ninje.

19:30
            Wreszcie w internacie. Magda strasznie mnie wymęczyła na tych zakupach. Nie zbyt przepadam za chodzeniem po sklepach i kupowaniem nowych rzeczy. Niestety moja przyjaciółka lubi to znacznie bardziej ode mnie. Myślałam, że już nigdy nie wrócimy, ale na szczęście znalazła spódniczkę, o której kilka razy opowiadała Monia. Eh. Jutro mam ważny sprawdzian z historii. Chcąc nie chcąc muszę się w końcu pouczyć. No nic kończę na dzisiaj moje wypociny, bo po dzisiejszej walce ze sklepami nie mam już nic siły.

16:00 środa 16.05.2012

            Dzisiaj na szóstej lekcji Klaudia, przyjaciółka Agaty, źle się poczuła. Pan Kluczyk wysłał ją do domu. Wyglądało na to, że kolejna osoba nie przyjdzie na jutrzejsze urodziny Moniki. Co do sprawdzianu z historii nie był aż taki trudny. Zdarzyło się coś ciekawego na jednej z dzisiejszy przerw. Przez przypadek zostałam popchnięta przez tego dziwnego chłopaka z klasy ,,c’’. Wyglądało, że się gdzieś spieszył. Chociaż szczerze powiedziawszy co mnie to obchodzi.

16:30 czwartek 17.05.2012

            Od 30 minut byłam na treningu i od 30 minut trwały urodziny Moni (moje myśli zapisałam znacznie później, ale godzinę postanowiłam dać tak, w której pojawiły się moje myśli). Byłam strasznie rozkojarzona. Nie wykonywałam takich ruchów drewnianym bokkenem , jakie kazał wykonywać sensei. Zauważyłam, że część osób źle się czuje. Większości nie było. Sam sensei nie wyglądał na zdrowego. Czułam, że coś jest nie tak. No bo przecież zwykła grypa, wirus czy cholera wie co, w jednym czasie nie atakuje tylu osób…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz