30.08.2011 18:00
UTC+2:00 Mroczki
Dziś otrzymałem skrócony raport od Grupy Alfa 4-15
wchodzącej w skład 4 kompani 7 pułku specjalnego z przeprowadzenia operacji o
pseudonimie ,,Maria” (na szczęście pominęli fragment na temat przygotowań
wywiadu i przebiegu początkowej fazy akcji, jako bezpośredni dowódca kompani
brałem udział w przygotowaniach, swoją drogą ciekawy pomysł kryptonimu Maria,
od Marii Curie-Skłodowskiej, a pomysł na transport ludzi w pojemnikach na
zużyte paliwo nuklearne, inwencja moich ludzi zaczyna mnie powoli zadziwiać ),
o treści:
,,26.08.2011o godzinie
4:13 czasu lokalnego 35 km na północny-wschód od miasta P’ungsan w Korei
Północnej 4 osobowa grupa Alfa 4-15 w składzie starszy szeregowy Amik,
szeregowy Zdzich, szeregowy Alin pod dowództwem sierżanta Bjorna wraz z grupą 5
Południowo Koreańskich komandosów z 3 pułku specjalnego wspieranych przez
zespół snajperski Omikron 4-11 w składzie szeregowy Duch i starszy szeregowy
Luneta zaatakowała zakłady biologiczne im. Kim Ir Sena. Dzięki zastosowaniu
tłumików dźwięku oraz wsparciu snajperskiemu żołnierzom udało się dostać do
kompleksu od stron północnej (oddział Alfa 4-15) oraz północno-zachodniej
(oddział koreański) bez wszczynania alarmu. Dodatkowo atak uprościła gęsta
dżungla rosnąca wokół kompleksu. Zespół snajperski Omikron 4-11 zajął się
zabezpieczeniem tyłów oddziałów walczących wewnątrz. Po unieszkodliwieniu
strażników wewnątrz budynku oraz systemu zabezpieczeń, a także pojmaniu 5
naukowców nadzorujących badania i prowadzących ich czołowe fazy (wg. danych
wywiadu z dnia 22.08.2011), o godzinie 4:21 czasu lokalnego grupa Alfa 4-15
zajęła się kopiowaniem danych z serwera głównego, a także zebraniem próbek
pozostawionych przez naukowców. Co dziwne 4 naukowców zamiast uciekać przed
naszymi siłami powitało ich z radością, przyczyną tego dziwnego zachowania było
to iż 4 z 5 naukowców wbrew danym naszego wywiadu to nie byli naukowcy
Koreańscy, a Europejczycy (2 Polaków, Niemiec oraz Francuz) porwani w czasie
prowadzenia badań nad wybuchem epidemii nieznanego wirusa w jednej z
Koreańskich wiosek, oficjalna wersja wydarzeń przestawiona przez rząd Korei
Północnej podawała że helikopter który podróżowali z lotniska do wioski uległ
awarii i rozbił się w dżungli, szczątki przesłane rodzinom naukowców niestety
nie nadawały się do identyfikacji za wyjątkiem małych fragmentów (wyciętych ze
skóry naukowców). Pozostały Koreański naukowiec (szef badań) został odurzony
środkami narkotycznymi i przygotowany do transportu na obszar ewakuacji.
Identyfikacja naukowców nastąpiła poprzez połączenie się z centralnym systemem
wywiadowczym i porównaniem ich danych z ich wersją wydarzeń, zdjęć, oraz cech
szczególnych. W tym czasie 3 osoby z
oddziału koreańskiego przebrały się w umundurowanie strażników przy punkcie
kontrolnym przed laboratorium oraz uprzątnęła ciała, a pozostała część oddziału
zajęła stanowiska w pokoju kontrolnym głównym ochrony gdzie obserwowała cały
budynek oraz miała dostęp do systemu zabezpieczeń. O godzinie 4:47 czasu
lokalnego zgodnie z danymi wywiadu (z dnia 22.08.2011) przez oddział ochrony
kompleksu (1 oficer i 7 żołnierzy uzbrojonych w broń automatyczną),
przeprowadzona została cykliczna kontrola szczęśliwie odział koreańskich
komandosów dobrze odegrał swoją rolę, a hasło (HN7FS13554VX44) przekazane nam
przez wywiad (z dnia 22.08.2011) okazała się prawidłowe. Oficer kontrolujący
chciał dodatkowo porozmawiać z naukowcami co zagroziło całej operacji na
szczęście jeden z polskich naukowców który wcześniej otrzymał duże uprawnienia
od władz kompleksu (co jak się okazało było planem ucieczki naukowców, na
marginesie bez szans powodzenia) poinformował (nowego jak się jak potem
zostaliśmy przez niego poinformowani, pierwszy dzień służył na tym obiekcie)
oficera. O godzinie 5:24 czasu lokalnego wszystkie czynności zabezpieczenia
danych i próbek zostały zakończone, zespół snajperski Omikron 4-11 oraz oddział
koreański został poinformowany o rozpoczęciu procedury opuszczenia budynku. O
godzinie 5:30 czasu lokalnego oddział opuścił kompleks i udał się w stronę
ukrytej ciężarówki którą miał dotrzeć do obszaru ewakuacji znajdującego się
około 158 km jazdy po wyboistych drogach na południowy-wschód. I tym razem
wywiad dobrze spełnił swoją rolę, oddziały, a także naukowcy, próbki, oraz
reszta wyposażenia zostali pozamykani w specjalnie zmodyfikowanych pojemnikach
do przewozu zużytego paliwa nuklearnego. Na miejscu kierowcy zasiadł szósty
komandos koreański pochodzący z w/w oddziału specjalnego, nie biorący udziału w
akcji w budynku (aby nie został rozpoznany przez zdjęcia z kamer) pomimo kilku
kontroli, wywiad i tym razem się nie pomylił,
dotarliśmy na miejsce bez wzbudzania podejrzeń, choć okazało się że około 30
minut po wyruszeniu naszej grupy w stronę wybrzeża zostały odkryte ślady naszej
operacji. Po dotarciu obszar na ewakuacji odkryte zostało prawdziwe
przeznaczenie pojemnika na odpady nuklearne, władze Korei Północnej zatapiają
odpady nuklearne w Morzu Japońskim, sam pojemnik został zbudowany szczelnie
jako pojemnik mający przetrwać ciśnienie panujące na głębokości do 2500 m pod
poziomem morza, oraz wyposażony w system odnawiania zawartości tlenu opartego
na Nadtlenku Sodu. Ilość tego pierwiastka wystarcza na 3 dni oddychania przez
15 osób. System uruchamiał się automatycznie po zanurzeniu zbiornika. Dopóki
zbiornik pozostawał na lądzie pozostawał rozszczelniony, po zanurzeniu
automatycznie się uszczelniał. Sam zbiornik również posiadał ukryty pod
fałszywymi częściami opancerzenia system wypornościowy pozwalający utrzymać się
mu na głębokości 300 m pod poziomem morza oraz również podobnie ukrytą małą
śrubę napędową pozwalającej utrzymać się w miejscu do czasu dotarcia po nich
japońskiego atomowego okrętu podwodnego (była to zmodyfikowana amerykańska
jednostka typu 688, zakupiona przez Japończyków 10 lat temu, specjalnie
przygotowana do tej operacji) Wakizashi. Grupa dotrwała na miejsce z powodu fatalnego
stanu infrastruktury drogowej Korei Północnej dopiero o godzinie 23:14 czasu
lokalnego. Kierowca po zdaniu pojazdu zdołał dołączyć do reszty oddziału
przebywającego w pojemniku, dokonał tego powołując się na obowiązek sprawdzenia
pojemnika po transporcie, żołnierz po zobaczeniu stosownego dokumentu
(podrobionego przez nasz wywiad) mu na to pozwolił, a sam w między czasie
oddalił się do dyżurki, po wcześniejszym umówieniu się z domniemanym kierowcą
iż po dokonaniu kontroli opuści on teren portu. Po około 20 minutach od
dotarcia kierowcy do zbiornika, ciężarówka ruszyła kierowana, przez obsługę
portu do doków i ,,pojemnik” został załadowany na statek. 27.08.2011o godzinie
1:18 czasu lokalnego statek wypłynął z portu po około 90 minutach pojemnik
został wrzucony do morza, wszystkie systemy zadziałały poprawnie. Po około 5
godzinach pojemnik został wzięty na hol przez Wakizashi. Po kolejnych 13
godzinach oddział dotarł do japońskiej miejscowości Nagano. W tym miejscu
został rozdzielony: siły polskie, naukowcy, dane i próbki zostały helikopterem CH-47F
Chinook odtransportowane na japońskie lotnisko wojskowe skąd zostały zabrane
przez Lockheed C-130 Hercules (ofiarowany nam w ramach bezzwrotnej pożyczki na
cele wojskowe, przez rząd amerykański) po ponad 20 godzinach lotu oddział
dotarł do bazy w Polsce, a komandosi powrócili do swojej bazy. Atak odbył się
bez strat po stronie atakujących. Trwa analiza danych.”
Koniec raportu
Ciekawe, zachodni naukowcy, wszyscy są związani z badaniami
nad wirusami, rząd Korei bardzo wiele ryzykował porywając ich. Oby tylko nie
był to przejaw czegoś nad czym nie zdołamy zapanować. Jutro jadę do kwatery
głównej, zobaczymy z czym mamy do czynienia, a teraz wypadałoby pomyśleć co
powiedzieć żołnierzom, odwalili kawał dobrej roboty, należy i się za to niezła
premia.
Koniec wpisu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz