sobota, 10 listopada 2012

30.08.2011 Analiza raportu



30.08.2011          18:00 UTC+2:00                 Mroczki
Dziś otrzymałem skrócony raport od Grupy Alfa 4-15 wchodzącej w skład 4 kompani 7 pułku specjalnego z przeprowadzenia operacji o pseudonimie ,,Maria” (na szczęście pominęli fragment na temat przygotowań wywiadu i przebiegu początkowej fazy akcji, jako bezpośredni dowódca kompani brałem udział w przygotowaniach, swoją drogą ciekawy pomysł kryptonimu Maria, od Marii Curie-Skłodowskiej, a pomysł na transport ludzi w pojemnikach na zużyte paliwo nuklearne, inwencja moich ludzi zaczyna mnie powoli zadziwiać ), o treści:

,,26.08.2011o godzinie 4:13 czasu lokalnego 35 km na północny-wschód od miasta P’ungsan w Korei Północnej 4 osobowa grupa Alfa 4-15 w składzie starszy szeregowy Amik, szeregowy Zdzich, szeregowy Alin pod dowództwem sierżanta Bjorna wraz z grupą 5 Południowo Koreańskich komandosów z 3 pułku specjalnego wspieranych przez zespół snajperski Omikron 4-11 w składzie szeregowy Duch i starszy szeregowy Luneta zaatakowała zakłady biologiczne im. Kim Ir Sena. Dzięki zastosowaniu tłumików dźwięku oraz wsparciu snajperskiemu żołnierzom udało się dostać do kompleksu od stron północnej (oddział Alfa 4-15) oraz północno-zachodniej (oddział koreański) bez wszczynania alarmu. Dodatkowo atak uprościła gęsta dżungla rosnąca wokół kompleksu. Zespół snajperski Omikron 4-11 zajął się zabezpieczeniem tyłów oddziałów walczących wewnątrz. Po unieszkodliwieniu strażników wewnątrz budynku oraz systemu zabezpieczeń, a także pojmaniu 5 naukowców nadzorujących badania i prowadzących ich czołowe fazy (wg. danych wywiadu z dnia 22.08.2011), o godzinie 4:21 czasu lokalnego grupa Alfa 4-15 zajęła się kopiowaniem danych z serwera głównego, a także zebraniem próbek pozostawionych przez naukowców. Co dziwne 4 naukowców zamiast uciekać przed naszymi siłami powitało ich z radością, przyczyną tego dziwnego zachowania było to iż 4 z 5 naukowców wbrew danym naszego wywiadu to nie byli naukowcy Koreańscy, a Europejczycy (2 Polaków, Niemiec oraz Francuz) porwani w czasie prowadzenia badań nad wybuchem epidemii nieznanego wirusa w jednej z Koreańskich wiosek, oficjalna wersja wydarzeń przestawiona przez rząd Korei Północnej podawała że helikopter który podróżowali z lotniska do wioski uległ awarii i rozbił się w dżungli, szczątki przesłane rodzinom naukowców niestety nie nadawały się do identyfikacji za wyjątkiem małych fragmentów (wyciętych ze skóry naukowców). Pozostały Koreański naukowiec (szef badań) został odurzony środkami narkotycznymi i przygotowany do transportu na obszar ewakuacji. Identyfikacja naukowców nastąpiła poprzez połączenie się z centralnym systemem wywiadowczym i porównaniem ich danych z ich wersją wydarzeń, zdjęć, oraz cech szczególnych.  W tym czasie 3 osoby z oddziału koreańskiego przebrały się w umundurowanie strażników przy punkcie kontrolnym przed laboratorium oraz uprzątnęła ciała, a pozostała część oddziału zajęła stanowiska w pokoju kontrolnym głównym ochrony gdzie obserwowała cały budynek oraz miała dostęp do systemu zabezpieczeń. O godzinie 4:47 czasu lokalnego zgodnie z danymi wywiadu (z dnia 22.08.2011) przez oddział ochrony kompleksu (1 oficer i 7 żołnierzy uzbrojonych w broń automatyczną), przeprowadzona została cykliczna kontrola szczęśliwie odział koreańskich komandosów dobrze odegrał swoją rolę, a hasło (HN7FS13554VX44) przekazane nam przez wywiad (z dnia 22.08.2011) okazała się prawidłowe. Oficer kontrolujący chciał dodatkowo porozmawiać z naukowcami co zagroziło całej operacji na szczęście jeden z polskich naukowców który wcześniej otrzymał duże uprawnienia od władz kompleksu (co jak się okazało było planem ucieczki naukowców, na marginesie bez szans powodzenia) poinformował (nowego jak się jak potem zostaliśmy przez niego poinformowani, pierwszy dzień służył na tym obiekcie) oficera. O godzinie 5:24 czasu lokalnego wszystkie czynności zabezpieczenia danych i próbek zostały zakończone, zespół snajperski Omikron 4-11 oraz oddział koreański został poinformowany o rozpoczęciu procedury opuszczenia budynku. O godzinie 5:30 czasu lokalnego oddział opuścił kompleks i udał się w stronę ukrytej ciężarówki którą miał dotrzeć do obszaru ewakuacji znajdującego się około 158 km jazdy po wyboistych drogach na południowy-wschód. I tym razem wywiad dobrze spełnił swoją rolę, oddziały, a także naukowcy, próbki, oraz reszta wyposażenia zostali pozamykani w specjalnie zmodyfikowanych pojemnikach do przewozu zużytego paliwa nuklearnego. Na miejscu kierowcy zasiadł szósty komandos koreański pochodzący z w/w oddziału specjalnego, nie biorący udziału w akcji w budynku (aby nie został rozpoznany przez zdjęcia z kamer) pomimo kilku kontroli, wywiad i tym razem się nie pomylił, dotarliśmy na miejsce bez wzbudzania podejrzeń, choć okazało się że około 30 minut po wyruszeniu naszej grupy w stronę wybrzeża zostały odkryte ślady naszej operacji. Po dotarciu obszar na ewakuacji odkryte zostało prawdziwe przeznaczenie pojemnika na odpady nuklearne, władze Korei Północnej zatapiają odpady nuklearne w Morzu Japońskim, sam pojemnik został zbudowany szczelnie jako pojemnik mający przetrwać ciśnienie panujące na głębokości do 2500 m pod poziomem morza, oraz wyposażony w system odnawiania zawartości tlenu opartego na Nadtlenku Sodu. Ilość tego pierwiastka wystarcza na 3 dni oddychania przez 15 osób. System uruchamiał się automatycznie po zanurzeniu zbiornika. Dopóki zbiornik pozostawał na lądzie pozostawał rozszczelniony, po zanurzeniu automatycznie się uszczelniał. Sam zbiornik również posiadał ukryty pod fałszywymi częściami opancerzenia system wypornościowy pozwalający utrzymać się mu na głębokości 300 m pod poziomem morza oraz również podobnie ukrytą małą śrubę napędową pozwalającej utrzymać się w miejscu do czasu dotarcia po nich japońskiego atomowego okrętu podwodnego (była to zmodyfikowana amerykańska jednostka typu 688, zakupiona przez Japończyków 10 lat temu, specjalnie przygotowana do tej operacji) Wakizashi.  Grupa dotrwała na miejsce z powodu fatalnego stanu infrastruktury drogowej Korei Północnej dopiero o godzinie 23:14 czasu lokalnego. Kierowca po zdaniu pojazdu zdołał dołączyć do reszty oddziału przebywającego w pojemniku, dokonał tego powołując się na obowiązek sprawdzenia pojemnika po transporcie, żołnierz po zobaczeniu stosownego dokumentu (podrobionego przez nasz wywiad) mu na to pozwolił, a sam w między czasie oddalił się do dyżurki, po wcześniejszym umówieniu się z domniemanym kierowcą iż po dokonaniu kontroli opuści on teren portu. Po około 20 minutach od dotarcia kierowcy do zbiornika, ciężarówka ruszyła kierowana, przez obsługę portu do doków i ,,pojemnik” został załadowany na statek. 27.08.2011o godzinie 1:18 czasu lokalnego statek wypłynął z portu po około 90 minutach pojemnik został wrzucony do morza, wszystkie systemy zadziałały poprawnie. Po około 5 godzinach pojemnik został wzięty na hol przez Wakizashi. Po kolejnych 13 godzinach oddział dotarł do japońskiej miejscowości Nagano. W tym miejscu został rozdzielony: siły polskie, naukowcy, dane i próbki zostały helikopterem CH-47F Chinook odtransportowane na japońskie lotnisko wojskowe skąd zostały zabrane przez Lockheed C-130 Hercules (ofiarowany nam w ramach bezzwrotnej pożyczki na cele wojskowe, przez rząd amerykański) po ponad 20 godzinach lotu oddział dotarł do bazy w Polsce, a komandosi powrócili do swojej bazy. Atak odbył się bez strat po stronie atakujących. Trwa analiza danych.”
 Koniec raportu

Ciekawe, zachodni naukowcy, wszyscy są związani z badaniami nad wirusami, rząd Korei bardzo wiele ryzykował porywając ich. Oby tylko nie był to przejaw czegoś nad czym nie zdołamy zapanować. Jutro jadę do kwatery głównej, zobaczymy z czym mamy do czynienia, a teraz wypadałoby pomyśleć co powiedzieć żołnierzom, odwalili kawał dobrej roboty, należy i się za to niezła premia.
Koniec wpisu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz