poniedziałek, 15 kwietnia 2013

Przetrwać za wszelką cenę (17.05.2012)



23:20 piątek 18.05.2012

            Powinnam już dawno spać. Muszę być wypoczęta jeśli chcę przeżyć w tym popapranym świecie. Niestety nie tak łatwo jest zasnąć po tym co się stało. Boję się, że jak zamknę oczy to zobaczę twarze osób, które pozabijałam z zimną krwią. No tak, ale jak nie umiem zasnąć to przynajmniej opiszę co było dalej. Może to mi pomoże.
            Podczas drogi do internatu, Agata ciągle sprawdzała zegarek. Widać było, że się niecierpliwi, ale co się dziwić jej przyjaciółka była chora. Miała ona jednak mimo wszystko nadzieję na to, że ciągle żyje, a jej choroba nie musi wcale oznaczać tego, iż zmieni się ona w krwiożerczego potwora. Ja nie wiedziałam czy moim przyjaciele ciągle żyją. Pawła nie było na treningu, bo coś mu wypadło, a Magda miała być na urodzinach.
            Szybko dotarłyśmy do internatu. Droga na 2 piętro ku mojemu zdziwieniu (po drodze musiałyśmy wyeliminować chodzące osobowości, które próbowały nas pożreć) zajęła nam tylko 3 minut. Coraz więcej trupów… Trupów, które zostały zabite przeze mnie. Chociaż może już dawno nie żyły. Nie mam pojęcia, co spowodowało ich stan. Zresztą jakbym wiedziała to nie wiem czy chociaż trochę by mi to pomogło. W przeszłości byli to przecież ludzie… Moja katana była pokryta krwią, która ciężkimi kroplami skapywała na dywan. Strach, który odczuwałam wcześniej jakby gdzieś wyparował, a ja  stałam się bezwzględną zabójczynią. Przynajmniej w tamtym momencie. Teraz jak o tym myślę to czuję odrazę do siebie. Tylko czy muszę ją czuć? Przecież oni nie byli już sobą i nie byli też przede wszystkim już ludźmi. Nie wiem kim jestem… tak bardzo chciałabym wypowiedzieć te słowa. Ale czy naprawdę tak jest? Czy naprawdę nie wiem kim jestem? Mam wrażenie, że jestem tchórzem. Boję się zabijać. Mogę powiedzieć, że boję się przetrwać, chociaż obiecałam sobie, że odtąd moim jedynym priorytetem będzie ochrona Agaty. Od 6 roku życia uczyłam się władać japońskim mieczem i czego mnie to nauczyło? Mimo wszystko znam lekarstwo, na moją ,,przypadłość”. Innego wyboru nie mam. Będzie trudno, ale dam radę. Wyzbycie się przeze mnie wszelkich emocji, uczuć to jedyny sposób. To muszę zrobić. Stać się nieczuła. Nie dopuszczać do siebie za blisko żadnej osoby. Mogę być miła, nie muszę być oschła, ale nie pozwolę żebym do kogoś się przywiązała, wtedy uczucia do tej osoby mną zawładną. Stanę się znowu dawną, strachliwą w głębi duszy sobą. Będę drżała o wszystko.  Będą targały mną wyrzuty sumienia. A nie mogę znowu na to pozwolić. To jedyny sposób, żeby chronić Agatę, żeby samemu przetrwać, a może ochronić też innych, którzy przeżyli. Nawet jeśli są to dla mnie ważne osoby, muszę się tego wyzbyć. Traktować ich… no właśnie… tego jeszcze nie wiem. Z czasem się nauczę. Stanę się najlepsza… Najlepsza w zabijaniu. Nie cofnę się przed niczym. Przelanie tego wszystkiego na papier, chociaż trochę mi pomogło, ale nie mogę uwierzyć w to, że tak łatwo mi to przyszło. Czy tak samo łatwo przyjdzie wyzbycie się uczuć? Tego nie wiem. Przyszłość pokażę, bo zrobię wszystko, żeby przeżyć. Jednak nie sama…  
______________________
Wreszcie nowy rozdział. Mam nadzieję, że zacznę teraz (przynajmniej ja) dodawać szybciej kolejne rozdziały :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz